Strona główna

Alternatywa - tezy (cz. 1)
[2013-10-27]

Alternatywa

Tezy do alternatywnego wobec neoliberalizmu systemu gospodarczego.

Ryszard Prątkowski




1. Wstęp:

Obecny kryzys może stać się okazją dla środowisk lewicowych do przejęcia władzy w UE pod warunkiem przedstawienia przez nią alternatywy do neoliberalnego modelu gospodarczego. Niestety obecnie opowiadają się one za lekko zmodyfikowanymi wariantami obecnego systemu, które nie usuwają jego negatywnych dla pracy najemnej skutków. Takie postępowanie powoduje, że nie potrafią one zdyskontować politycznie trwającego od 2008 r kryzysu. Spowodowane to jest być może niedostatkami intelektualnymi ich elit, zdradą lewicowych ideałów lub rutyną uniemożliwiającą świeże podejście do zagadnienia. Można by było przejść nad tym do porządku dziennego i spokojnie czekać na ich upadek, który jest przy takim podejściu nieunikniony Problem w tym, że sprzeczności tkwiące w neoliberalnym systemie mogą doprowadzić do zapaści cywilizacyjnej w Europie i wojny na świecie, a temu nie można się już biernie przyglądać.

Biorąc powyższe pod uwagę uważam za swój obowiązek rozpocząć na lewicy dyskusję w tym zakresie poprzez przedstawienie własnych wieloletnich przemyśleń, w których starałem się rzetelnie wykorzystać całą moją wiedzę, którą udało mi się uzyskać na politechnice, samodzielnie studiując ekonomię i działając przez wiele lat w organizacjach społeczno politycznych.

Jestem więcej niż pewny, że zarzucony mi będzie brak formalnego wykształcenia ekonomicznego, ale z uwagi na brak zainteresowania, tak ważnym tematem ze strony fachowców, uważam za dopuszczalne zajęcie się nim przez amatorów. Paradoksalnie może się to nawet okazać korzystne, gdyż pozwoli spojrzeć na problem z punktu widzenia nie aprobowanego przez obowiązującą ideologią ekonomiczną, a to, jak potwierdza historia, nie raz doprowadziło do interesujących rozwiązań. Deklaruję również, że jeśli ktoś z ekonomistów udowodni mi moją ignorancję przy jednoczesnym rzetelnym zajęciu się problemem, to chętnie wycofam się ze swoich stwierdzeń, gdyż nigdy nie uważałem się za alfę i omegę w żadnej z dziedzin życia, nawet w tej której pracuję zawodowo . W głębi duszy mam nawet nadzieję, że tak się stanie gdyż dzięki temu rozpocznie się odpowiedzialna, nie skrępowana dogmatami, dyskusja nad najważniejszymi dla przyszłości świata i Europy zagadnieniami.

W celu ułatwienia czytelnikowi zrozumienia proponowanego przeze mnie rozwiązania postaram się przedstawić we wstępie możliwie krótko istotę mego rozumowania, które mnie do niego doprowadziło. Rozwinięcia ważnych moim zdaniem wątków umieszczę w dalszych częściach artykułu.

Moim zdaniem obecny kryzys, a także wszystkie inne z przed lat 70-tych XX wieku spowodowane były systematycznym wzrostem wydajności pracy i zbyt małym, a niekiedy zmniejszającym się popytem. W dawnych epokach historycznych nadmierna, czyli nie skonsumowana przez bezpośrednich wytwórców. produkcja za pośrednictwem systemu podatkowego zawłaszczana była przez społeczeństwo reprezentowane przez świątynie lub państwo i według jakiś kryteriów rozprowadzana wśród osób w niej nie uczestniczących. W miarę wzrostu wydajności pracy coraz mniej ludzi wytwarza coraz więcej wyrobów i społeczeństwo musi, aby mogło właściwie funkcjonować. zawłaszczać coraz większą ich ilość. Oznacza to więc konieczność systematycznego wzrostu podatków w miarę wzrastającej produktywności. Niestety liberalizm, neoliberalizm a być może neo neoliberalizm to ciągła obniżka podatków i ograniczanie kosztów pracy. Efektem tego jest zwiększająca się ilość zbędnego towaru pozostającego w dyspozycji wytwórców, którzy nie mając co z nim robić, usiłują go sprzedać na nowych rynkach za zgodą lub nie funkcjonujących na nich społeczeństw. W przypadku braku zgody jest ona przez kraj producenta wymuszana siłą, co prowadzi do napięć i wojen na arenie międzynarodowej. Z uwagi na obecny poziom technologii militarnych może to doprowadzić do olbrzymich strat materialnych lub zniszczenia całej planety. Biorąc powyższe pod uwagę ten sposób postępowania należy zdecydowanie odrzucić jako szkodliwy dla całej ludzkości. W tej sytuacji, aby uniknąć kryzysu pozostaje nam jedynie możliwość zbycia towaru na rynku wewnętrznym i to jest właśnie istotą mojej propozycji. Jednak aby to stało się możliwe, konieczny jest wzrost podatków i kosztów pracy, czyli odrzucenie jakiejkolwiek formy liberalizmu gospodarczego. Istnieje wprawdzie rozwiązanie pośrednie zastosowane w państwie dobrobytu, polegające na tym że część zbędnego towaru przejmuje państwo drogą podatkową, a na pozostałą pożycza środki na rynkach finansowych. Prowadzi to jednak do konieczności ciągłego zadłużenia się budżetu, tym większego, im większa jest wydajność pracy w kraju. Wzrastający dług publiczny coraz bardziej utrudnia pozyskanie nowych środków, co dodatkowo przyśpiesza jego przyrost, a to musi się skończyć się odmową udzielenia kredytu i kryzysem. Jak z tego widać, rozwiązanie to jest tymczasowe, gdyż opóźnia jedynie recesję i w dodatku kosztem olbrzymiego zadłużenia. Wprawdzie można by co jakiś czas zarządzać oddłużenia państwa, ale na to mogłyby sobie pozwolić najsilniejsze gospodarki lub militarnie państwa. Wprowadzana ostatnio, zgodne z neoliberalnym duchem, reformy budżetów publicznych również niczego nie rozwiązują, gdyż sprowadzają się w swej istocie do zmniejszania możliwości przejmowania przez niego nadmiernej z punktu widzenia siły nabywczej społeczeństwa produktu. Inaczej rzecz ujmując naprawiają one jedynie finansowy dział gospodarki kosztem pozostałych. Podsumowując ten akapit należy stwierdzić że jedynym sensownym rozwiązaniem gospodarczym, pozwalającym na uniknięcie kryzysu przy rosnącej wydajności pracy, jest proporcjonalne z nim zwiększanie podatków i kosztów pracy.

2. Tezy


1. Obszar na którym wprowadzono by postulowane zmiany gospodarcze powinien objąć swoim zasięgiem terytorium zapewniające przynajmniej na 90 % samowystarczalność.
2. Istota i cel działalności powinien rozstrzygać o zakresie ingerencji w nią czynnika politycznego .
3. Na Najwyższym Czynniku Politycznym, w skrócie NCP, jako jedynym skutecznym reprezentancie społeczeństwa powinien spoczywać obowiązek sprawiedliwego rozdziału wytworzonych dóbr i bieżącego regulowania procesów gospodarczych.
4. System gospodarczy powinien umożliwić społeczeństwu całkowite panowanie nad postępem.
5. Podstawowym zadaniem NCP w sferze gospodarczej powinno być utrzymanie równowagi pomiędzy przyrostem mocy produkcyjnej i konsumpcją.
6. NCP w ramach polityki gospodarczej powinno wpływać na tempo wzrostu poprzez określanie płacy minimalnej, maksymalnej, progów podatkowych i wynagrodzenia gwarantowanego.
7. Dodruk pieniądza powinien być za pośrednictwem NCP skierowany do grup społecznych które przeznaczą go w całości na konsumpcję.
8. NCP powinien zapewnić obywatelom wynagrodzenie gwarantowane rewaloryzowane wraz ze wzrostem wydajności pracy
9. W miarę wzrostu produktywności powinny być systematycznie zwiększane podatki na rzec skarbu NCP.
10. W miarę wzrostu wydajności pracy nadmiar siły roboczej powinien być przesuwany do sektora usług i organizacji pozarządowych.
11. Ubezpieczeń społeczne powinny być finansowane z podatku tak skonstruowanego aby wpływy z niego były proporcjonalne do całego obrotu gospodarczego.
12. Sektor finansowy jako kluczowy dla właściwego funkcjonowania systemu gospodarczego powinien znaleźć się pod szczególnym nadzorem NCP i powinien ponosić wszystkie konsekwencje swoich działań.
13. NCP powinien chronić wszelkimi dostępnymi środkami gospodarkę przed nie uczciwą konkurencją wykorzystującą dumping socjalny i środowiskowy.
14. Prywatny sektor gospodarczy powinien być w sensie ekonomicznym i prawnym traktowany na równi z pozostałymi.
15. NCP powinien być odpowiedzialny za:
- postęp naukowy
- zapewnienie bezpłatnej i właściwie funkcjonującej służby zdrowia
- zapewnienie na wszystkich szczeblach bezpłatnej i właściwie funkcjonującej oświaty
- zapewnienie mecenatu nad kulturą i sztuką.
16. We wszystkich formach własności powinien być zapewniony autentyczny wpływ
pracowników na zarządzanie.


Teza I. Obszar na którym wprowadzono by postulowane zmiany gospodarcze powinien objąć swoim zasięgiem terytorium zapewniające przynajmniej na 90 % samowystarczalność

Jest to kluczowy warunek stabilnego funkcjonowania gospodarki, gdyż jego spełnienie pozwoli na łatwiejsze kompensowanie zakłóceń spowodowanych nieuchronnymi kontaktami z partnerami funkcjonującymi w innych systemów gospodarczych. Najbardziej bezpiecznym obszarem byłby cały świat, ale z uwagi na sytuację międzynarodową budowa takiego systemu gospodarczego jest niemożliwa, albowiem wymaga ona politycznego zjednoczenia świata. Współczesny świat jest podzielony pomiędzy 200 państw i pomimo tego, że cala nasza historia to powolna integracja rożnych społeczeństw, to do powstania jednego obejmującego cała planetę jeszcze daleka droga. Biorąc powyższe pod uwagę powstanie stabilnego globalnego systemu gospodarczego jest niemożliwe. Wprawdzie kapitalizm wielokrotnie inicjował powstawanie gospodarki światowej, ale kończyło się to nieodmiennie kryzysem, a potem aby móc z niego wyjść, koniecznym stawało się ustabilizowanie gospodarki na mniejszym obszarze w oparciu o funkcjonujący na nim czynnik polityczny. Wobec powyższego nasz obecny kryzys jest jedynie powtórzeniem czegoś, co już nie raz miało miejsce. Skorzystajmy więc przy jego przezwyciężaniu z poprzednich doświadczeń i ustabilizujmy gospodarki na obszarach jednolitych politycznie, a następnie wprowadzając na nich nowe zasady funkcjonowania zapewnijmy im w miarę odrębny zrównoważony rozwój. Przełóżmy powyższą propozycję na obecne realia i spróbujmy wyznaczyć konieczną wielkość obszaru, w skład którego weszła by UE. Obecnie zajmowane przez nie terytorium nie zapewni samowystarczalności z uwagi na brak na nim dużej ilości surowców naturalnych w tym najbardziej istotnych dla funkcjonowania gospodarki energetycznych. Niedaleko UE te rzeczy znajdują się na Bliskim Wschodzie i Rosji. A więc do spełnienia postulowanego przeze mnie warunku niezbędna jest integracja z którymś z tych dwóch obszarów. Z uwagi na znaczne różnice etniczne, religijne, kulturowe i ideologiczne z krajami arabskimi oraz wielopłaszczyznowe zaangażowanie w nich USA, za bardziej realną uważam integrację z Rosją. Za tym rozwiązaniem przemawiają zarówno argumenty gospodarcze jak i polityczne. Te pierwsze to nie tylko dostęp do energii i surowców, ale także możliwość długotrwałego rozwoju spowodowanego zagospodarowywaniem Syberii. Tych drugich jest także sporo, ale po kolei. Po pierwsze bogata UE musi liczyć się z agresją zewnętrzną, a sojusz z Rosją znacznie wzmocniłby jej potencjał obronny. Po drugie znalazłyby naturalne rozwiązanie konflikty o Ukrainę i Białoruś antagonizujące obecnie stosunki obu stron. Po trzecie Rosja powstrzymałaby parcie Chin na Syberię. Po czwarte UE mogłoby się wyplątać z sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, z którymi w sferze gospodarczej możliwa jest z uwagi na zbieżności w rozwoju gospodarczym jedynie konkurencja. Po piąte Europa stałaby się światowym mocarstwem. Po szóste społeczeństwo Rosji jest znacznie zlaicyzowane i nie wniosłoby we wianie konfliktów religijnych. Po siódme Rosjanie nie mówią nie w odróżnieniu od Arabów mówiących to ustami Al.-Kaidy. Po ósme obie strony są sobie nawzajem potrzebne, a ich potencjał gospodarczy wzajemnie się uzupełnia, co stwarza szanse na trwały związek. Wobec powyższego uważam, że poszukiwanym przez nas w miarę stabilnym obszarem gospodarczym jest zajmowany obecnie przez UE i Rosję, i że przyszłość i wielkość tych krajów jest uzależniona od tego, czy uda się im na nim stworzyć wspólny system gospodarczym.

Teza II . Istota i cel działalności powinien rozstrzygać o zakresie ingerencji w nią czynnika politycznego

Nie ma ugrupowania politycznego, które nie podpisało by się pod tym postulatem, ale w większości wypadków są to jedynie puste deklaracje, bo już proponowane przez nie rozwiązania gospodarcze świadczą o czym zupełnie innym. Dotyczy to w szczególności tych partii, które opowiadają się za zderegulowanym wolnym rynkiem, obejmującym wszystkie dziedziny życia i systematycznym marginalizowaniem roli związków zawodowych w gospodarce. Wolny rynek, jak każdy ludzki pomysł mający swoje zalety i wady, nie może być wykorzystywany we wszystkich obszarach życia, bo są takie w których sprawdza się doskonale i takie, gdzie jego zastosowanie prowadzi do skutków odmiennych od oczekiwanych. Do tych ostatnich należy właśnie sfera podziału produktu narodowego. Bardzo łatwo można w teorii i praktyce udowodnić, że niczym nie kontrolowany wolny rynek prowadzi ze swej istoty do olbrzymich różnic dochodowych, kryzysów i zwiększania się sfery ubóstwa. Wynika z tego, że jeżeli naszym celem jest zbudowanie w miarę egalitarnego społeczeństwa, to powinniśmy z niego zrezygnować, albo poddać go ciągłej kontroli i na bieżąco korygować. Pierwsze rozwiązanie zastosowano bez powodzenia w tzw. krajach socjalistycznych, a drugie zakończone sukcesem w krajach zachodnioeuropejskich. W tej sytuacji wybór jest prosty - wolny rynek, ale musi on być regulowany i systematycznie korygowany.

Dziedziny życia w których wolny rynek sprawdza się ze społecznego punktu widzenia najlepiej, to te w zgodnie z ich celem i istotą możliwe jest oparcie ich funkcjonowania o zysk i to pod warunkiem że istnieje w niej duża konkurencja. Oświata, służba zdrowia, wszelkie ubezpieczenia nie tylko społeczne, kultura i tzw. monopole naturalne jednakże do nich się nie zaliczają i dlatego nie powinno się w stosunku do nich stosować wolnorynkowych rozwiązań. Dla przykładu celem oświaty jest wychowanie świadomych obywateli i wysokowydajnych pracowników. Oparcie jej funkcjonowania na zysku w ubogim społeczeństwie i przy niskim budżecie państwa spowoduje obniżenia jakości świadczonych przez nią usług. Zysk to różnica pomiędzy przychodami a kosztami. W sytuacji w której nie możemy zwiększyć przychodów lub się one zmniejszają, zysk lub jego utrzymanie jest możliwe poprzez ograniczenie kosztów. To ostatnie w dłuższym okresie czasu prowadzi nieuchronnie do spadku jakości. W przypadku oświaty oznacza to wychowanie nie świadomego obywatela, a nisko wydajnego pracownika, a więc osiągniemy cel sprzeczny z oczekiwanym. Jeśli chodzi o ubezpieczenia, to wykorzystują one fakt, że nieszczęścia dotykają niewielkiej części populacji. Dzięki temu możliwe jest wypłacenie odszkodowania o wiele większego od sumy wpłaconych przez ubezpieczonego składek. W dużym uproszczeniu powinno ono równać się sumie składek pomnożonej przez stosunek ilości osób ubezpieczonych, do tych którym je wypłacono. Oczywiście administrowanie ubezpieczeniami kosztuje i dlatego suma wypłaty odszkodowań jest mniejsza od sumy składek. Podobnie zadziała zysk. Firmy ubezpieczeniowe uzasadniają wprawdzie, że bierze się on z pieniędzy zaangażowanych w operacje na rynkach finansowych i że tym samym nie tylko nie ograniczają odszkodowań, ale i je zwiększa. Jest to część prawdy, bo aby grać na giełdzie trzeba dysponować jakimiś funduszami ,a mogą one pochodzić jedynie ze składek. Ponadto angażując pieniądze w papierach wartościowych nie zawsze się zyskuje, ale także się traci. Jeśli weźmiemy pod uwagę twierdzenie ekonomistów, którzy uzasadniają, że w długim okresie czasu zysk na rynkach finansowych równa się przyrostowi PKB, to oznacza, że identyczny zwiększenie przychodu, jaki z operacji finansowych osiągniemy dzięki rewaloryzacji składek o procent wzrostu. Spowoduje to wprawdzie wzrost wypłat odszkodowań kosztem ubezpieczonych, ale dzięki temu nie ryzykuje się ich utraty w wyniku krachu giełdowego. Ponadto wzrost gospodarczy oznacza także zwiększenie płac, co zmniejszy naszą dolegliwość związaną ze wzrostem składki. Sumując - ubezpieczenia powinny być organizacją non profit, gdyż w przypadku nieszczęścia wypłata odszkodowania powinna być pewna, a jego wielkość nie powinna zależeć od bieżącej sytuacji na rynkach finansowych. Wniosek ten wynika także z tego, że intencją ubezpieczeń jest chęć pomocy bliźnim w przypadku nieszczęścia, a to mogłoby się okazać niemożliwe w przypadku bankructwa na wskutek operacji finansowych. Częstokroć ważniejsza jest jakakolwiek pomoc, nawet trochę mniejsza, ale za to pewna.

Z monopolem naturalnym mamy do czynienia wtedy, gdy z przyczyn od nas niezależnych niemożliwa jest konkurencja. Dzieje się tak wtedy, gdy jakiegoś dobra występuje niewiele w przyrodzie lub jego przetwarzanie lub dystrybuowanie jest bardzo drogie. Dla przykładu do dostarczenia energii elektrycznej czy wody potrzebne są linie przesyłowe, których koszt jest tak wielki, że społeczeństw nie stać na ich dużą ilość. W tej sytuacji ich właściciele mogą za swoje usługi zażądać dowolnej sumy, czemu nie zapobiegniemy stosując zasady gospodarki wolnorynkowej. Te sektory gospodarki powinny być poddane regulacją państwowym tym większym, im bardziej produkt przez nie wytwarzany jest potrzebny do przeżycia. Za PRL-u krytykowano monopole państwowe za wysokie ceny spowodowane dużymi kosztami produkcji, spowodowanymi obojętnością urzędników. W przypadku monopolu prywatnego będą one równie lub bardziej wysokie bo określi je niczym nie ograniczona chciwość właścicieli. Z dwojga złego lepsza jest kontrola państwa, gdyż w demokracji jest ono z kolei poddana kontroli społeczeństwa w drodze wyborów.

Teza III. Na Najwyższym Czynniku Politycznym (w skrócie NCP) jako jedynym skutecznym reprezentancie społeczeństwa powinien spoczywać obowiązek sprawiedliwego rozdziału wytworzonych dóbr i bieżącego regulowania procesów gospodarczych

Przez NCP na danym obszarze będę rozumiał organy władzy najwyżej usytuowane w hierarchii politycznej organizującej dane terytorium i posiadającej wpływ na przebiegi procesów gospodarczych w nim zachodzących. Np. dla USA i Rosji będą to władze federalne a nie stanowe czy guberni. W UE nie będą to władze państwowe, a europejskie, ponieważ poprzez konstytucje narzucają one organizację makroekonomiczną gospodarki a decyzje przez nie podejmowane są częstokroć obligatoryjne dla krajów członkowskich.

Przekazanie odpowiedzialności za podział wytworzonych dóbr, jak i bieżące kierowanie procesami gospodarczymi na szczebel UE dla osób o lewicowych poglądach nie powinno budzić kontrowersji. Wysoki stan konsolidacji gospodarki UE powoduje że można już ją traktować jako jedność. Skoro dopuszczamy interwencję w nią czynnika politycznego, to organ wykonawczy do tego celu powołany powinien mieć możliwości oddziaływania na jej całość. Skoro gospodarka jest europejska, to i sterowanie nią powinno być ogólnoeuropejskie. Nieskoordynowane działań poszczególnych państw na jej wycinki, podejmowane nawet w dobrej wierze, mogą jedynie doprowadzić do chaosu i osiągania skutków niezgodnych z zamierzonymi. W gospodarce kapitalistycznej jakość płacy i jej wysokość wpływa w decydującym stopniu na wydajność pracy, a tym samym na wielkość i jakość produkcji. Jeżeli ktoś w Europie, np. w Polsce, lub w pogoni za łatwym i krótkotrwałym zyskiem skrzywdzi pracowników, w wyniku czego źle wykonają swoją pracę, to poprzez sieć wzajemnych zależności odczuje to cała jej gospodarka. Zło z części przeniesie się na całość, a przeciwdziałać skutecznie, z uwagi na jej jedność, można jedynie ze szczebla ogólnoeuropejskiego. Przeniesienie odpowiedzialności na UE oznacza, że będzie ona musiała znaleźć środki na realizację nowych obowiązków, a także ponosić konsekwencję ich zaniechania lub wadliwego wykonania. Moim zdaniem wyjdzie to na korzyść UE, bo podniesie jakość stanowionego przez nią prawa. Obecna praktyka panująca w niej jest taka, że jej władze podejmują częstokroć wiążące wszystkich członków decyzje gospodarcze, nie ponosząc przy tym kosztów związanych z usuwaniem ich negatywnych konsekwencji. Np. kraje członkowskie zobowiązane są do wprowadzenia gospodarczych rozwiązań wolnorynkowych, skutkujących wzrostem sfery ubóstwa, ale za politykę socjalną odpowiadają już poszczególne państwa i to one muszą znaleźć środki na pomoc społeczną. UE ogranicza pomoc budżetową dla stoczni, które bankrutują na wskutek konkurencji z dotowanymi azjatyckimi, ale środki na przeciwdziałanie bezrobociu musi wyłożyć kraj członkowski. Jest to wyjątkowo korzystna dla władz europejskich sytuacja, gdyż pozwala na podejmowanie decyzji, bez ponoszenia za nie konsekwencji. Skutkuje to więc ich dużą ilością a nierzadko i bezsensownością. Taka sytuacja z organizacyjnego powodu nie może trwać długo, gdyż prowadzi do chaosu, niekończących się niedomówień i kłótni. Z praktycznego punktu widzenia, aby temu zapobiec, najprostsze i najbardziej skuteczne rozwiązanie, to obarczenie decydenta konsekwencjami decyzji. Inaczej mówiąc, jeżeli jego decyzje prowadzą np. do wzrostu bezrobocia, to zobowiązany on jest do przywrócenie poprzedniej sytuacji, poprzez podjęcie stosownych działań prawnych, organizacyjnych i dostarczenie na nie niezbędnych funduszy. I takie właśnie relacje osiągamy dzięki obarczeniu UE odpowiedzialnością za sprawy gospodarcze. Dodatkowo za tym rozwiązaniem przemawia fakt, że najwyższy szczebel władzy ma zawsze największe możliwości wyegzekwowania swoich decyzji i dlatego powierzania mu kluczowych dla dalszego istnienia UE obowiązków jest rozwiązaniem najbardziej optymalnym.



Teza IV. System gospodarczy powinien umożliwić społeczeństwu całkowite panowanie nad wzrostem

Z pozoru może się wydawać, że powyższa teza jest oczywistością, bo przecież nie może być tak, aby nasze twory wymknęły się z pod kontroli i zaczęły nam dyktować swoje warunki. A jednak właśnie tak jest. Warunkiem istnienia ładu społecznego ukształtowanego w wyniku rewolucji przemysłowej jest ciągły wzrost gospodarczy w tempie zgodnym z tempem wzrostu wydajności pracy. Intuicyjnie czujemy, że coś jest nie w porządku, bo nic nie może rosnąć wiecznie i w dodatku w określonym tempie. Normalną rzeczą w otaczającej nas rzeczywistości jest, że rzeczy podlegające wzrostowi robią to w różnym tempie - raz rosną wolniej, raz szybciej, a czasami stoją w miejscu. Dotyczy to także gospodarki kapitalistycznej, co potwierdza jej niemal powierzchowna obserwacja w dłuższym okresie czasu. Niestety, apologeci kapitalizmu wbrew doświadczeniu uważają, że ciągły w stałym tempie wzrost jest możliwy i wraz z politykami oparli na nim zasadę funkcjonowania współczesnych społeczeństw. W sytuacji, gdy ład społeczny zależy od tempa wzrostu, a niewielkie spowolnienie grozi chaosem, to elity społeczno-gospodarcze znajdują się w przymusowej sytuacji, gdy takie zdarzenie zachodzi i muszą w jak najszybszym czasie i bez oglądania się na koszty go przywrócić. Te koszty to dewastacja środowiska społecznego i naturalnego. Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak będzie wyglądał świat, jeżeli dalej będzie trwał w obecnym kształcie, to powinien wyjechać do Afryki. Namibia na obszarach, gdzie wydobywano uran, to jedna wielka ruina środowiska naturalnego. Nie lepiej przedstawia się środowisko społeczne. Kolonialiści w imię postępu zniszczyli istniejące struktury społeczne i nie wprowadzili na ich miejsce innych stabilnych i w efekcie po ich odejściu w znacznej części krajów afrykańskich dochodzi do ciągłych zamachów stanu, rzezi i walk międzyplemiennych. Także w Polsce powolutku rozpoczyna się rozkład tkanki społecznej - kolejne uelastycznienia kodeksu pracy i wzrost wydajności pracy spowodowały wyjazd młodych ludzi za granicę, wydłużenie wieku emerytalnego i wydłużenie czasu pracy do 13 h. Ze społecznego p-ktu. oznacza to brak nadzoru rodziców nad dziećmi, opieki nad osobami starszymi, nieporozumienia i kłótnie między małżonkami, spowodowane przemęczeniem i stresem w pracy. Jeśli dołożymy do tego brak środków na zaspokojenie elementarnych potrzeb rodziny, spowodowany ciągłym obniżaniem kosztów pracy i nieobecność młodego pokolenia, to chyba nie da się lepiej uzasadnić tezy o rozkładzie rodziny i społeczeństwa. To, że obecna sytuacja nie jest jeszcze podobna do afrykańskiej, możemy jedynie zawdzięczać związkom zawodowym. Ale jak kryzys będzie się przeciągał, to niewykluczone że w imię przywrócenia wzrostu środowiskom neoliberalnym wspartym działaniami rządu uda się wyeliminować je z życia publicznego, do czego nie przebierając w środkach dążą od 20 lat. Zresztą stanie się to prędzej czy później, bo jeśli obecny ład społeczny oparty na bezsensownych założeniach będzie trwał dalej, to będą następne coraz większe kryzysy i prawdopodobieństwo przetrwania ich przez związki zawodowe jest bardzo niewielkie.

Skąd bierze się dewastacja środowiska łatwo zrozumieć - produkcja rośnie, potrzebna jest coraz większa ilość surowców w dodatku coraz tańszych i w efekcie brakuje środków na ochronę środowiska, która przecież kosztuje i prowadzi do wzrostu cen. Trudniej natomiast jest zrozumieć niszczenie tkanki społecznej przy rosnącej wydajność pracy i produkcji. To pierwsze powinno skutkować skróceniem czasu pracy, dzięki czemu możliwe by było poświęcenie jego większej ilości rodzinie. A drugie - wzrostem bogactwa, czyli płac. A jednak rozkład rodziny jest faktem. Jeśli tak, to musi być tego jakaś przyczyna. Moim zdaniem jest nią konieczność nieustannego wzrostu. Aby to było możliwe konieczne są ciągłe inwestycje. Na nie z kolei potrzebne są pieniądze i jeśli nie ma własnych, to trzeba je pożyczyć. Zajmują się tym tzw. rynki finansowe, ale nie robią tego za darmo - za swą usługę żądają wynagrodzenia. Skoro na wskutek konieczności ciągłego inwestowania i zwiększającej się ilości krajów funkcjonujących w oparciu o ciągły wzrost wzrasta popyt na ich usługi, to nie powinno dziwić, że żądają coraz to większego i większego wynagrodzenia. Aby je uiścić, społeczeństwa zmuszone są do nie kończących się oszczędności i ciągłego obniżania kosztów pracy, co prowadzi do powyższego. Można wprawdzie w drodze reform politycznych osłabić znaczenie rynków finansowych zmniejszając tym samym ich zysk, ale tą drogą zapobiegniemy jedynie dewastacji społecznej, ale pozostaje jeszcze środowisko, które jest najważniejsze, bo to dzięki niemu wszystko istnieje. Jeśli środowisko naturalne i społeczne niszczy nieustanny wzrost, to aby zatrzymać ich dewastację, trzeba z niego zrezygnować. Można to zrobić, gdyż obecnie praktycznie produkujemy po to, aby utrzymać ład społeczny, a nie dla zaspokojenia autentycznych potrzeb człowieka. Powyższą tezę udowadnia pośród innych rozbuchany do niewyobrażalnych granic rynek reklamowy czy stale rosnąca ilość towarów lub ich funkcji, które po zakupie nie są do niczego wykorzystywane. Np. po co nam telewizor z 1000 kanałów, jeżeli w większości z nich nadawane są te same programy, albo nowy samochód, który od starego różni się kształtem klamki. Z drugiej strony jednak wzrost niesie ze sobą także dobre rzeczy i jest niezbędny przy stale rosnącej ilości populacji rozsądniej, jest więc nad nim zapanować, niż z niego zrezygnować. Zapanować - czyli jeśli zachodzi taka potrzeba zatrzymać, przyśpieszyć lub go spowolnić. Podstawowym narzędziem do tego prowadzącym powinno być wynagrodzenie gwarantowane każdemu obywatelowi przez NCP wypłacane niezależnie od tego czy pracuje. W razie spowolnienia lub zatrzymania wzrostu zapewni ono utrzymania obywatelom i zniknie presja na polityków, która zmuszała ich do podporządkowania się rynkom finansowym. Będą mogli spokojnie zastanowić nad sytuacją, opracować optymalne rozwiązania i skonsultować je ze społeczeństwem. Na jego istnieniu skorzysta także ochrona środowiska, bo pracownicy z zakładów najbardziej mu szkodzących nie będą rozpaczliwie bronić swoich miejsc pracy w obawie o utratę środków utrzymania. Sposób sfinansowania wynagrodzenia gwarantowanego zostanie omówiony w następnych punktach.

Teza V. Podstawowym zadaniem NCP w sferze gospodarczej powinno być utrzymanie równowagi pomiędzy przyrostem mocy produkcyjnej i konsumpcją

Wybuch kryzysu w 2008 r udowodnił, że dotychczas stosowana w krajach rozwiniętych polityka gospodarcza, polegająca jedynie na kontrolowaniu poziomu inflacji, nie uchroniła ich od niego. Utrzymała ona wprawdzie wartość realną oszczędności, ale stało się to kosztem wzrostu bezrobocia, rozwarstwienia dochodów i recesji. Patrząc na to ze społecznego punktu widzenia oznacza to, że zabezpieczyła ona jedynie interes najbogatszych warstw społecznych, utrzymujących się w znacznej części z operowania kapitałem, kosztem pozostałych. Moim zdaniem nie ma w tym nic zaskakującego, ponieważ opracowana ona została w oparciu o neoliberalną ideologię opisującą rzeczywistość z punktu widzenia rynków finansowych. Społeczeństwo składa się z różnych grup społecznych, nie tylko z bankowców, i dlatego NCP powinien jak najszybciej odstąpić od obecnej polityki gospodarczej i prowadzić taką, aby nikogo nie faworyzować. Powinna ona zamiast zwalczać inflacją dążyć do równowagi pomiędzy przyrostami mocy produkcyjnej i konsumpcji. Teza ta jest oczywistym wnioskiem z Keynesowskiego równania. Zastosowanie jej w praktyce powinno przynieść pozytywne efekty zarówno w sferze gospodarczej, jak i politycznej, ponieważ utrzymanie postulowanej równowagi oznacza zarówno brak inflacji, jak i kryzysu nadprodukcji. Niestety, jest to niemożliwe z przyczyn praktycznych, albowiem aby móc zrównoważyć dwie wielkości, to najpierw trzeba je w sposób obiektywny zmierzyć, a następnie w zależności od pomiaru oddziaływać na jedną lub dwie z nich. Proces pomiaru i oddziaływania zawsze trwa w czasie, co oznacza, że nasza reakcja zawsze będzie spóźniona, a równowaga łamana raz na korzyść jednej, raz drugiej wartości. W praktyce więc będziemy oscylować pomiędzy punktem równowagi, a im krótsze będą wahania, tym lepiej. Niestety, z politycznego p-ktu. widzenia, każda takie wahnięcie niesie za sobą groźbę rezygnacji z postulowanego podejścia gospodarczego. Oscylacje mogą być wywołane nadmierną konsumpcją lub przeinwestowaniem - w pierwszym wypadku, aby przywróci równowagę potrzebne będą nowe inwestycje, na czym skorzystają bogatsi, a w drugim wzrost konsumpcji i wtedy zyskają biedniejsi. Każda z tych grup społecznych może chcieć, aby okres ich prosperity trwał jak najdłużej i w zależności od swojej mocy politycznej może to sobie zagwarantować prawnie. W sumie będzie to działalność bezsensowna, gdyż bardzo szybko trzeba będzie zrezygnować z tych gwarancji, ponieważ inaczej nie uda się wyjść z kryzysu między innymi przez nie spowodowanego. Może się wydawać, że zamieszczanie w powyższym akapicie dwóch ostatnich zdań jest pozbawione logiki i że nikt o zdrowych zmysłach tak się nie zachowuje. Ja też z początku tak myślałem, ale wydarzenia ostatnich 30 lat przekonały mnie że, jest to możliwe. Jeśli spojrzeć na gospodarczą historię z ostatnich 150 lat, to widać że proponowana tu polityka była praktycznie realizowana. Do opublikowania popytowej teorii mogło to być nieświadome, i chyba tak było, ale potem już nie, bo teza o utrzymywaniu równości przyrostu wartości inwestycji i konsumpcji jest wnioskiem właśnie z niej. Skoro tak, to twórcy neoliberalizmu musieli o niej wiedzieć, tym bardziej że powołują się na monetaryzm, który uzasadniając przyczyny inflacji z lat siedemdziesiątych wykorzystuje Keynesizm. Niestety, nie przeszkodziło to im, aby utrwalić metody przywracania równowagi po poprzednim kryzysie, jako uniwersalne metody gospodarowania w konstytucjach wielu krajów, w tym także UE. Teraz to właśnie one legły u podstaw obecnego kryzysu, ale zastąpić ich innymi nie możemy, dopóki nie zmienimy prawa. Oczywiście to, że stosowanie ich przyczynia się do maksymalnych zysków rynków finansowych jest tu kwestią zupełnie przypadkową. Biorąc powyższe pod uwagę jest jasne, że NCP realizujący politykę równowagi musi mieć silną pozycję zarówno wobec pracy najemnej jak i rynków finansowych. W tym miejscu z żalem należy stwierdzić, że żaden z obecnych rządów zachodnich, nawet tych „socjalistycznych”, takiej nie posiada. Są one owszem silne wobec związków zawodowych, ale aż do przesady spolegliwe wobec kapitału. Niestety, taki układ stosunków społecznych nie wróży nam szybkiego wyjścia z kryzysu, gdyż aby to się stało, konieczna jest zmiana paradygmatu gospodarczego, a to nie będzie możliwe bez złamania hegemonii rynków finansowych w sferze gospodarczej i politycznej.

Sposoby przywracania równowagi na przestrzeni ostatnich 80 lat zostały już przetestowane i z ich wdrożeniem do praktyki nie powinno być problemu. I tak, jeśli dojdzie do złamania równowagi z powodu przeinwestowania, to należy stosować metody zastosowane w ramach New Dealu przez Keynesa, a w przypadku przekonsumowania te używane przez neoliberałów w latach osiemdziesiątych XX w. Skoro, z uwagi na praktykę, nie jest możliwe utrzymanie równowagi w każdej chwili, to muszą pojawić się oscylacje wokół punktu równowagi i konieczne będzie naprzemienne stosowanie powyższych metod. Wydaję się więc, że przywrócenie równowagi nie powinno nastręczać trudności, gorzej będzie z określeniem momentu zmiany metod. Potrzebne będą do tego metody pomiaru skali przeinwestowania i przekonsumowania. Myślę, że z tym łatwo poradzą sobie ekonomiści. Gorzej przedstawia się kwestia bieżącego pomiaru tych wielkości. Tym zadaniem powinien zająć się urząd statystyczny, ale jeżeli ma to robić tak, jak polski GUS, obliczający płacę średnią w kraju na podstawie informacji z 1/3 ilości wszystkich podmiotów gospodarczych, to może być problem. Z uwagi na ważność sprawy nawet niewielka pomyłka może mieć poważne konsekwencje gospodarcze i dlatego pomiar będzie musiał rzetelny, czyli objąć wszystkie firmy. Niestety, wymagać to będzie wzmocnienia pozycji NCP tym razem wobec przedsiębiorców, co w ramach obowiązującego paradygmatu gospodarczego może okazać się niewykonalne. Będąc z natury optymistą wierzę jednak głęboko, że prędzej czy później państwo zacznie sprawować funkcję regulacyjną w gospodarce wbrew obecnym poglądom, tym bardziej, że dalsze trwanie przy obecnych rozwiązaniach grozi poważnymi konsekwencjami dla całej zachodnioeuropejskiej cywilizacji.

Teza VI. NCP w ramach polityki gospodarczej powinno wpływać na tempo wzrostu poprzez określanie płacy minimalnej, maksymalnej, progów podatkowych i wynagrodzenia gwarantowanego.

Do panowania nad wzrostem niezbędne jest pobudzanie inwestycji i konsumpcji stosownie do potrzeb i ogólnej sytuacji gospodarczej. Skoro ludność lepiej sytuowana więcej oszczędza, a uboższa więcej konsumuje, to polityka państwa skierowana na zwiększenie dochodów raz jednych raz drugich powinna pomóc w osiągnięciu powyższego celu. I tak, jeżeli zależy nam na spowolnieniu wzrostu, to trzeba pobudzić konsumpcję. Można to zrobić na dwa sposoby - pierwszy to bezpośrednie podniesienie dochodów pracowników najemnych, drugi to zwiększenie obciążeń podatkowych dla najbogatszych i z uzyskanych tą drogą środków finansowych zwiększenie konsumpcji zbiorowej. Oczywiście oba te rozwiązania można stosować jednocześnie. Płace możemy zwiększyć poprzez podniesienie jej minimalnej wartości i wsparcie działań związków zawodowych na ten cel skierowanych, natomiast środki na zwiększenie pomocy socjalnej poprzez zwiększenie ilości progów i ich wielkości w podatku dochodowym. Zaproponowane powyżej metody są już szeroko stosowane w praktyce gospodarczej państwa i dlatego ich wdrożenie nie powinno natrafić na szczególne poza ideologiczne trudności. Ze swej strony proponuję zastosować dwie nowe - podatek od płacy maksymalnej i wynagrodzenie gwarantowane. Podatek od płacy maksymalnej określałby najwyższą możliwą w kraju płacę i jeśli czyjeś wynagrodzenie byłoby wyższe, to cała suma przekroczenia byłaby konfiskowana na rzecz skarbu państwa. Znajdą się osoby, które będą twierdzić, że właśnie tak działa dochodowy podatek progresywny, a wobec tego wprowadzenie nowego podatku jest bezsensowne. Będą miały w tym trochę racji, ale podatek progresywny działa w wielu krajach i nie zapobiegło to nadmiernemu rozwarstwieniu dochodów. Dzieje się tak dlatego, że przez nikogo nie nadzorowany właściciel lub menedżer podnosi sobie własne wynagrodzenie , nie zważając na wielkość podatku, który i tak w końcowym rozliczeniu obciąża firmę. Takie postępowanie prowadzi do dwóch negatywnych zjawisk - pierwsze to pozbawianie przedsiębiorstwa środków na rozwój, co nie jest bez znaczenia, gdy kierującym gospodarką zależy na przyśpieszeniu wzrostu, a drugie to ograniczanie płac pozostałym pracownikom zakładu, co może utrudnić zwiększenie konsumpcji w momencie, gdy rządowi na tym zależy. Za wprowadzeniem powyższego podatku przemawiają jeszcze względy społeczne, ponieważ często osobom nadmiernie wynagradzanym wydaje się że stoją ponad prawem i wyrządzają wiele krzywdy innym realizując swoje zachcianki. Na społeczeństwo wpływają oni także samym swoim istnieniem, gdyż w warstwach mniej zamożnych lub biednych zawsze znajdzie się grupa osób, która będzie chciała im dorównać, nie przebierając w środkach. Oczywiście nie chodzi tu aby wyeliminować z życia osoby bogate, jak zrobili bolszewicy, ale poprzez określenie płacy minimalnej i maksymalnej oddziaływać na proces określany mianem „wyścigu szczurów”. Jeśli chodzi o wynagrodzenie gwarantowane uprzednio już zdefiniowane, to sprawa jest bardzo prosta - w zależności od potrzeby można je ograniczać lub zwiększać, raz bogatym, raz uboższym i tym samym regulować rozwarstwienie dochodów.

Teza VII. Dodruk pieniądza powinien być za pośrednictwem NCP skierowany do grup społecznych, które przeznaczą go w całości na konsumpcję

W wyniku nowych inwestycji firmy zwiększają swoje moce produkcyjne poprzez zastosowanie bardziej wydajnych maszyn, czy budowę nowych zakładów. Środki na nie pozyskują w drodze kredytów udzielanych przez banki spłacanych w wyniku sprzedaży towarów wyprodukowanych w jej wyniku. Ilość pieniądza na rynku wystarczy jedynie na pokrycie dotychczasowej produkcji. W tej sytuacji sprzedaż nowych wyrobów byłaby możliwa dzięki zmniejszeniu sprzedaży starych. Efektem tego byłby zanik wzrostu gospodarczego połączony z bankructwami zakładów, których zbyt został ograniczony. Aby tego uniknąć banki centralne stosownie do wzrostu gospodarczego emitują dodatkową ilość pieniądza. Dystrybucja nowej ilości pieniądza odbywa się za pośrednictwem banków prywatnych. Banki zgodnie ze swą misją mogą wprowadzić je na rynek tylko przez nowe inwestycje. W wyniku tego pojawiają się one u inwestorów i są przez nich rozdysponowywane. Na wskutek prowadzonej przez państwo neoliberalnej polityki dochodowej największa ich część w formie płacy trafia do najzamożniejszych. Część z nich przeznaczają oni na konsumpcję, a część w formie oszczędności wraca do banku. W efekcie na część nowej produkcji nie ma pokrycia i firma, która w wyniku inwestycji zwiększyła moce produkcyjne, nie ma jak spłacić kredytu. Dodatkowe środki odłożone w banku generują nową inwestycję i cały cykl się powtarza. Pojawia się nowa produkcja bez szans na sprzedaż itd. W skali całej gospodarki narasta nierównowaga spowodowana przeinwestowaniem i wybuch kryzys nadprodukcji. Aby tego uniknąć jedynym rozwiązaniem jest przekazanie całej dodatkowej emisji tym grupom społecznym, które w całości wykorzystają ją na konsumpcję, czyli najuboższym. Uważam, że środki te powinny zasilić fundusz, z którego byłoby finansowane wynagrodzenie gwarantowane. Rozwiązanie to ma dwie zalety. Pierwsza to to, że zwiększająca się konsumpcja powoduje, że przedsiębiorcy mają do własnej dyspozycji coraz więcej środków, dzięki czemu uniezależniają się stopniowo od banków. Druga, że coraz większa ilość konsumentów poprzez rynek zaczyna decydować o kierunku rozwoju gospodarki. Osłabia to wprawdzie pozycję rynków finansowych w społeczeństwie, ale może się to przyczynić jedynie do uzdrowienia sytuacji politycznej na świecie. Przyjęcie takiego modelu dystrybucji dodatkowej emisji może spowodować pokusę nadmiernego jej zwiększenia ponad moce produkcyjne przez NCP, dlatego koniecznym będzie utrzymanie niezależności banków centralnych.

Teza VIII. NCP powinien zapewnić obywatelom wynagrodzenie gwarantowane rewaloryzowane wraz ze wzrostem wydajności pracy


W miarę postępu technicznego wzrasta wydajność pracy, przy zerowym wzroście gospodarczym oznacza to proporcjonalne do niego zwolnienia. Ograniczenie zatrudnienia oznacza spadek popytu a w konsekwencji recesję. Powoduje to zmniejszenie dochodów budżetowych i grozi destabilizacją struktur społecznych. Przeciwdziałanie temu wymaga zwiększonych wydatków, a wpływy podatkowe w czasie kryzysu maleją. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest zaciąganie pożyczki i zadłużenie państwa. Niestety jest to rozwiązanie tymczasowe z uwagi na konieczność spłaty zaciągniętych zobowiązań. Biorąc pod uwagę fakt, że wszelkie działania podejmowane przez ludzi, w tym gospodarcze, są niemożliwe bez stabilnych struktur społecznych, koniecznym jest w szczególności w sytuacjach kryzysowych ustabilizowanie instytucji państwowych. Wymaga to jednak zapewnienia im stałego finansowania. Obecny system podatkowy nie jest w stanie tego zapewnić, gdyż jest uzależniony od wielkości obrotów gospodarczych i zatrudnienia czyli, czynników, z których drugi zmniejsza się wyniku uniwersalnych procesów gospodarczych, a oba w wyniku recesji. Potrzebna jest więc reforma systemu fiskalnego polegająca na rezygnacji z podatków nałożonych na pracę i zrekompensowaniu ich poprzez zwiększenie podatków uzależnionych od obrotów. Nie powinno to w początkowym okresie zwiększyć cen, gdyż przemysł i tak już płaci je obecnie w innej formie. Ale obroty także podlegają ciągłym wahaniom w rytm koniunktury i jeżeli chcemy ustabilizować dochody NCP, nie pozostaje nam nic innego, jak zmniejszyć lub zlikwidować wielkość jej oscylacji. Łatwiej powiedzieć, niż zrobić, ale moim zdaniem możemy to osiągnąć dzięki wprowadzeniu wynagrodzenia gwarantowanego. Byłoby ono wypłacane przez NCP każdemu obywatelowi i systematycznie zwiększany proporcjonalnie do przyrostu wydajności pracy. Skoro za kryzys w znacznej części odpowiedzialny jest wzrost produktywności, to powyższe rozwiązanie pozwoli na zrekompensowanie ubytku popytu nim spowodowanego. Do recesji nie dojdzie lub w gorszym przypadku złagodzimy jej przebieg, przez co dochody państwa staną się bardziej stabilne. Środki na sfinansowanie wynagrodzenia powinno pochodzić z obecnego funduszu systemu pomocy społecznej, dodruku nowego pieniądza, z podatków od ograniczenia zatrudnienia i przepływów kapitałowych. Dwa pierwsze z wymienionych źródeł nie powinny budzić kontrowersji, więc omówię pozostałe. Podatek od przepływów kapitałowych nałożony na rynki finansowe stanowiłby jedno z narzędzi utrzymywania równowagi pomiędzy oszczędnościami i konsumpcją. I tak, jeżeli w gospodarce dochodzi do przeinwestowania, to poprzez jego zwiększenie za pośrednictwem wynagrodzenia gwarantowanego pobudzamy popyt. Jeżeli ten ostatni jest nadmierny, to podatek zmniejszamy, zwiększając tym samym inwestycje. Natomiast celem podatku od ograniczenia zatrudnienia byłoby zrównoważenie ubytku popytu spowodowanego zwolnieniami. Płacili by go wszyscy przedsiębiorcy, dzięki czemu zyskiwali by ci spośród nich, którzy wprowadzają rozwiązania zwiększające produktywność. Nie uiszczanie go dotyczyłoby by tylko pracodawców, którzy pomimo ograniczenia zatrudnienia nie zmniejszyli funduszu płac.

Teza IX. W miarę wzrostu produktywności powinny być systematycznie zwiększane podatki na rzec skarbu NCP

Wprowadzenie wynagrodzenia gwarantowanego spowoduje, że dla większości z nas dochód będzie się składał z dwóch części, z których jedną będzie wypłacał pracodawca, a drugą NCP. Gdy po wprowadzeniu zmiany zsumujemy dochody wszystkich obywateli, to okaże się, że część wypłacana przez tych pierwszych będzie malała w miarę wzrostu produktywności, a ta druga rosła. Wynika to z uniwersalnego, niezależnego od epok, procesu społeczno-gospodarczego, polegającego na systematycznym wzroście wydajności pracy. Powoduje on, że do wytworzenia wymaganej ilości dóbr potrzebna jest coraz mniejszy procent społeczeństwa. W tej sytuacji, aby zapewnić zbyt na wyprodukowane towary, potrzebne jest zapewnienie osobom pozbawionym w wyniku wzrostu produktywności pracy dochodu. Środki na to uzyskujemy i uzyskiwano w drodze opodatkowania, albowiem podatek to zawłaszczenie części dóbr, których nie potrzebują zatrudnieni, przez czynniki polityczne i przekazanie ich pozostałym. Wzrost wydajności pracy oznacza więc konieczność systematycznego wzrostu sumy wszystkich podatków, aż do 100% obciążeń, przy pełnej automatyzacji wszystkich procesów gospodarczych. W zasadzie powinno to wystarczyć do uzasadnienia powyższej tezy, ale pozwolę sobie przytoczyć jeszcze jeden równie ważki argument. Postęp to także coraz większa i bardziej zróżnicowana struktura społeczna, a im jest ona skomplikowana, tym większych środków wymaga jej utrzymywanie. Zajmuje się tym biurokracja, finansowana z podatków. Czyli rozwój to także wzrost obciążeń na rzecz czynnika politycznego. Jeżeli ktoś z jakichkolwiek powodów domaga się obniżanie podatków, to tak naprawdę godzi w strukturę społeczną, bez której nie mogą istnieć jakiekolwiek dziedziny życia społecznego, w tym także i przede wszystkim gospodarka. Widać to szczególnie wyraźnie na przykładzie obecnego kryzysu, gdy pozbawione środków finansowych państwa nie są w stanie wytworzyć impulsu konsumpcyjnego, bez którego nie da się go przezwyciężyć.



(...)


Koniec części pierwszej.



powrót

Aktualności
- Strona główna
- Wiadomości Attac
- Inne działania

Attac
- Publicystyka
- Przesłania
- Attac w mediach
- Nasze media
- Książki
- Filmy
- Katalog stron
- Inne linki

Polskie Forum Społeczne
- Deklaracja PFS z podpisami
- Wiadomości PFS

Dokumenty
- Dokumenty programowe
- Uchwały, komunikaty
- Oświadczenia
- Finanse
- Konto Attac

Struktura
- Kontakt
- Zarząd

Other languages
- English
- French
- Deutsch

FAQ
- Czy wiesz, że...
- Nasze cele

Copyleft 2004 Stowarzyszenie ATTAC Polska, e-mail: info@attac.org.pl, http://attac.org.pl