Strona główna

Alternatywa - tezy (cz. 2)
[2013-10-28]

Alternatywa

Tezy do alternatywnego wobec neoliberalizmu systemu gospodarczego.

Ryszard Prątkowski


część II




(...)


Teza X. W miarę wzrostu wydajności pracy nadmiar siły roboczej powinien być przesuwany do sektora usług i organizacji pozarządowych

Zapisanie w tezach konieczności przesunięcia nadmiaru siły roboczej do sfery usług wydaje się być trywialne, albowiem nie ma polityka i ekonomisty, który by o tym nie mówił. Ale kłopot polega na tym, że pomimo upływu 20 lat transformacji nie udało się tego do tej pory zrobić. Przyczyną tego jest niski poziom płac większości pracowników najemnych. Wprawdzie płaca średnia rośnie, ale dzieje się tak na wskutek bogacenia się niewielkiej części społeczeństwa, a oni nawet gdyby chcieli, nie są w stanie stworzyć rynku usług, w którym znalazłaby zatrudnienie tak wielka ilość osób. Zdrowy rozsądek i doświadczenie podpowiada nam, że aby rozwiązać problem bezrobocia w oparciu o usługi, potrzebne jest wzrost zamożności przeważającej części społeczeństwa. Oznacza to konieczność rezygnacji z neoliberalnej polityki gospodarczej, stymulującej silne rozwarstwienie dochodowe i wprowadzenie takich rozwiązań podatkowych, które by je ograniczyło. Także temu celowi służą proponowane przeze mnie podatki, takie jak progresywny dochodowy czy od płacy maksymalnej. Oczywiście nie chodzi tu o zrównanie płac, a o zmniejszenie ich dysproporcji, bo ich zróżnicowanie dodatnio wpływa na jakość świadczonej przez pracowników pracy. Uważam, że nadmierne rozwarstwienie zarobków, podobnie jak ich zrównanie, mają jednakowo szkodliwy wpływ na wydajność pracy. W tym zakresie niezbędne jest uchwycenie takiego zróżnicowania zarobków, przy której osiągniemy największe zaangażowanie pracowników. Również wynagrodzenie gwarantowane będzie można wykorzystać do kształtowania pożądanego przez nas rozrzutu płacowego.

Innym sposobem na zmniejszenie bezrobocia może być skierowanie niezatrudnionych do pracy w organizacjach pozarządowych. Nie dysponują one w swej przeważającej mierze wymaganymi do tego środkami, ale można by je im zapewnić z funduszu na wynagrodzenie gwarantowane. Występowały by one w drodze konkursu o te pieniądze, a przyznawała by je specjalna komisja powołana przez właściwego ministra lub premiera.

Rozwiązanie te miałoby trzy zalety:

1. Bezrobotni otrzymują środki na utrzymanie za pracę, a nie za darmo, co pozwoli na uniknięcie ich społecznej degradacji.
2. Ożywi się sektor organizacji pozarządowych, z których większość powstała z autentycznej społecznej potrzeby, a której nie może zaspokoić z uwagi na brak funduszy.
3. Spełni się największe z marzeń ludzkości, aby każdy robił to o czym marzy i do czego jest predysponowany. Teraz z uwagi na konieczność wykonywania często ciężkich, żmudnych i ogłupiających prac fizycznych, nie jest to dla wszystkich możliwe. Ale w miarę wzrostu produktywności i automatyzacji możemy się do tego ideału stopniowo przybliżać.
Na zakończenie tego akapitu pragnę wspomnieć, że w chwili obecnej znaczny odsetek ludzi zatrudniony jest w organizacjach pozarządowych.

Teza XI. Ubezpieczeń społeczne powinny być finansowane z podatku tak skonstruowanego, aby wpływy z niego były proporcjonalne do całego obrotu gospodarczego

Sensownym wydaje się być zadanie pytania, po co nam ubezpieczenia społeczne, jeżeli będzie wynagrodzenie gwarantowane i wystarczy wydawane obecnie na ubezpieczenia pieniądze podzielić przez liczbę obywateli i o tyle zwiększyć wynagrodzenie. Niestety, zastosowanie tego rozwiązanie oznaczałoby, że nie rozumiemy idei, na której oparte są wszelkie ubezpieczenia. Żeby to zrozumieć, wystarczy zadać sobie pytanie, dlaczego wypłata mojego odszkodowania przewyższa sumę wpłaconych na nie składek. Np. ubezpieczenie zdrowotne na wyjazd do Rosji na sumę 150 000 zł kosztuje 19 zł. Oznacza to że za 19 złotych w przypadku choroby mogę się leczyć za sumę 150 000 zł. To jest możliwe dlatego, że na opłatę za moje leczenie wykorzystano składki tych, którzy ubezpieczenie wykupili i nie zachorowali. Na podobnej zasadzie działają także ubezpieczenia społeczne, np. w przypadku emerytur składki kalkulowane są tak, aby ich suma wystarczyła na przeżycie od momentu odejścia na nią do średniego wieku życia. Wyobraźmy sobie teraz że otrzymuję zgromadzone przeze siebie pieniądze i żyję dłużej niż wynosi średnia i odpowiedzmy sobie na pytanie czy będę ich miał wystarczającą ilość. Oczywiście że nie. Prawdą jest że na ubezpieczeniach są tacy, którzy tracą lub zyskują. W przypadku emerytur tracą ci, którzy umierają wcześniej, a zyskują ci żyjący dłużej. Gdybyśmy zrezygnowali z ubezpieczeń na rzecz rozwiązania, o którym wspomniałem wcześniej, to zawsze znalazłyby się osoby w starszym wieku pozbawione środków do życia, a na to jako człowiek o lewicowych przekonaniach nie mogę wyrazić zgody. Biorąc powyższe pod uwagę uważam, że ubezpieczenia społeczne powinny istnieć przynajmniej do czasu, kiedy ludzie nie wymyślą czegoś lepszego. Owszem, możliwe jest odejście od nich po wprowadzeniu wynagrodzenia gwarantowanego, ale dopiero po zautomatyzowaniu wszystkich form ludzkiej działalności. A
skoro mają dalej istnieć, to zasadnym jest rozpatrywanie ich sposobu finansowania.

Obecnie na ubezpieczenia społeczne składają się tylko i to nie wszystkie osoby pracujące. Wielkość uzyskiwanych na nie kwot jest więc proporcjonalna do ilości zatrudnionych i ich zarobków. Za obecny brak środków w FUS odpowiedzialne są dwa procesy. Pierwszy to ciągłe obniżanie kosztów pracy, będące skutkiem neoliberalnych reform, i których celem jest maksymalne zwiększenie zysków rynków finansowych. Skutki jego oddziaływania na ubezpieczenia powinny ustać po dogłębnej rewizji obecnie dominujących poglądów na gospodarkę i przeprowadzeniu w niej prospołecznych zmian, w co powinny się zaangażować autentyczne partie i ruchy lewicowe. Drugi to systematycznie od początków ludzkości rosnąca wydajność pracy. Niestety jest on wieczny i nie da się wyeliminować bez ingerencji w geny. Skoro tak, to musimy brać pod uwagę jego zwiększający się wpływ na zatrudnienie, tym bardziej, że przyśpieszył on gwałtownie w ostatnich stuleciach. W jego wyniku bezrobocie wzrasta i będzie wzrastało, aż zatrzyma się na 100 %, a wraz z nim będą się zmniejszać składki na ubezpieczenia, aż w końcu zanikną. Zmniejszenie wpływów do FUS oznacza jego niewłaściwe funkcjonowanie, czyli niskie emerytury i niewydolną służbę zdrowia. Aby temu przeciwdziałać, trzeba wyeliminować wpływ wzrostu produktywności na ubezpieczenia społeczne. Najlepiej to zrobić rezygnując z obecnego sposobu finansowania, a niezbędne środki pozyskać z podatku uzależnionego od obrotum ponieważ może on wzrastać, pomimo spadku zatrudnienia i będzie on istniał tak długo, jak długo ludzkość będzie produkować. Zapewni to dopływ pieniędzy na ubezpieczenia niezależny od wzrostu produktywności i zwiększający się wraz ze wzrostem gospodarczym. Przyjęcie takiego rozwiązania jest również możliwe i doprowadzi do podobnych rezultatów w obecnych realiach gospodarczych.


Teza XII. Sektor finansowy jako kluczowy dla właściwego funkcjonowania systemu gospodarczego powinien znaleźć się pod szczególnym nadzorem NCP i powinien ponosić wszystkie konsekwencje swoich działań.

Pieniądze usprawniając przepływ towarów i usług pomiędzy dostawcą a klientem pełnią jedną z najważniejszych funkcji w gospodarce. Wszelkie zawirowania i nieprawidłowości w ich przepływie mogą spowodować poważne trudności w całej ekonomice kraju i doprowadzić do kryzysu. Ale mogą one odegrać także pozytywną rolę, np. poprzez odpowiednie modelowanie stóp procentowych pożyczek można je wykorzystać do sterowania gospodarką i nadania jej pożądanego kierunku rozwoju. Jeśli tak, to ktoś w interesie całego społeczeństwa powinien kontrolować, czy rynki finansowe stosują się do zasad ich funkcjonowania ustanowionych prawem i wpływać, aby podejmowane przez nie decyzje były zgodne z jego planami gospodarczymi. Z uwagi, że obecnie cieszącym się najwyższym autorytetem organem społecznym jest NCP, to rolę tę powinien on właśnie sprawować. W ostatnich czasach z uwagi na panujący w gospodarce neoliberalny paradygmat systematycznie osłabiana jest funkcja kontrolna NCP wobec rynków finansowych przy jednoczesnej jego rezygnacji z prowadzenia jakiejkolwiek polityki przemysłowej. Skutkiem tego np. dla naszego kraju jest gospodarcze uzależnienie od Niemiec, śladowa ilości rejestrowanych w biurze patentowym wynalazków i innowacyjnych rozwiązań technicznych, a w innych malwersacje, oszustwa finansowe, lichwa i bańki spekulacyjne. Aby móc skutecznie przeciwdziałać tym zjawiskom, koniecznym jest powrót do poprzednich rozwiązań, czyli wzmocnienie kontrolnej roli NCP w gospodarce i przywrócenie regulacyjnej. To pierwsze powinno polegać na przeprowadzeniu audytu obecnie funkcjonującego prawa i stosownie do tego wprowadzenie nowego koniecznego do wyeliminowania w/w patologii, a także skontrolowaniu jakości pracy prokuratury i organów ścigania, a w przypadku ich niewłaściwego działania usunięcie lub ukaranie osób odpowiedzialnych. Jeśli chodzi o drugie to sprawa nie jest prosta i należy się parę słów wyjaśnienia. Posłużmy się przykładem Polski, gdyż właśnie w niej wprowadzono najwięcej rozwiązań zgodnych z neoliberalnym dogmatem Obecny wpływ Rady Polityki Pieniężnej, choć do tego celu została powołana, na kształtowanie stóp procentowych proponowanych klientom przez system bankowy jest raczej niewielki lub nie ma go wcale. Aby to udowodnić, wystarczy porównać oferty różnych banków przed i po jej posiedzeniu.. Zmiany, które się da zaobserwować są niewielkie i praktycznie bez znaczenia. Taki stan rzeczy nie powinien dziwić, gdyż jest on zgodny z neoliberalizmem, który pozostawia regulację stóp procentowych rynkowi. Z uwagi na ważność sprawy nie można się z tym jednak zgodzić, ponieważ wielkość stóp określa minimalną rentowność przedsięwzięć, jakie mogą być zrealizowane dzięki pożyczce. I tak jeśli na jakąś inwestycje udzielimy kredytu, to zysk z niej musi wynieść przynajmniej tyle, aby spłacić odsetki i raty kapitałowe. Czyli im mniejszy procent pożyczki, tym więcej inwestycji można zrealizować i tym większy jest wzrost. W tej sytuacji konieczna jest rezygnacja z rozwiązań inspirowanych neoliberalna ideologią. Myślę, że idealnym wyjściem jest wprowadzenie na rynek bankowy silnego NCP-owskiego podmiotu, który wykorzystując konkurencję, wpływałby na ofertę pozostałych. Pomysł nie jest nowy, był on i jest wykorzystywany w wielu krajach z pozytywnym efektem, ponadto firma regulująca stopy procentowe poddana byłaby grze rynkowej, co znacznie ograniczy lub wyeliminuje wpływ polityków na jej funkcjonowanie.

Jeśli chodzi o kwestię odpowiedzialności banków, to sprawa powinna być bezdyskusyjna, albowiem na dzień dzisiejszy dzieje się tak, że zyski wynikające z ich działalności są dla nich, natomiast straty dla klientów lub społeczeństwa. Dalsze trwanie takiego stanu rzeczy prowadzi do bezkarności, braku poszanowania partnerów, umów i naruszania elementarnych zasad sprawiedliwości. Poniżej dwa przykłady na potwierdzenie prawdziwości powyższych słów.

Pierwszy dotyczy relacji bank - szary obywatel, drugi banki - grupy społeczne. Omówmy ten pierwszy. W myśl obowiązującego w Polsce prawa wierzyciel nie ma obowiązku podania pełnych danych osobowych dłużnika, jeżeli chce ściągnąć dług na mocy wyroku sądowego. Wystarczy podać jedynie jego imię i nazwisko. Stwarza to możliwość nadużycia polegającego na tym, że do spłacenia kredytu zaciągniętego przez jedną osoba można zmusić drugą, jeżeli ma takie same imiona i nazwisko. Nie jest to wcale sytuacja wydumana, bo miała ona już parę razy miejsce. Charakterystyczne przy tym było to, że bankowcom nie przeszkadzało, iż miejsce zamieszkania i wiek osoby podanej do sądu był inny niż ich klienta. Trudno sobie wyobrazić, że nie posiadali oni prawdziwych danych, gdyż z doświadczenia wiemy, że zbierają je w pierwszym rzędzie przed rozpoczęciem procedury udzielania pożyczki. Po prostu osoba, której udzielono kredytu stała się nieuchwytna lub niewypłacalna i pojawiała się strata. Wykorzystując kulawy i niekompetentny wymiar sprawiedliwości banki wyrównywały ją sobie, wskazując dowolną osobę jako dłużnika. Nie obchodziło ich przy tym, że naruszało to elementarne zasady sprawiedliwości, gdyż dla banków najważniejszy jest zysk, a jak go osiągną jest kwestią drugorzędną. Poza tym dlaczego mają tak nie postępować, skoro prawo uchwalone w imieniu obywateli przez posłów na to pozwala. Prawodawca wprawdzie zdaje sobie sprawę, że należy je zmienić i głośno to deklaruje. Ale jak dotąd nic nie zmienia i pewnie szybko nie zmieni, ponieważ byłoby to niezgodne z interesem rynków finansowych.

Drugi przypadek dotyczy Grecji. Tamtejszy rząd, aby umożliwić zamożnym niepłacenie podatków, zaciągał w bankach europejskich kredyty. Jako, że był w trudnej sytuacji finansowej, robił to fałszując dane. Banki, pomimo ze miały do tego prawo, nie weryfikowały danych i udzielały pożyczki. Robiły tak dlatego, że był to jedyny sposób na uniknięcie bankructwa spowodowanego nadmiarem środków ulokowanych w nich przez klientów. Wreszcie upubliczniono prawdziwą sytuację finansową Grecji i stało się jasne, że nie jest ona w stanie spłacić otrzymanych kredytów. Wykorzystując swoje układy w międzynarodowych instytucjach finansowych i UE banki narzuciły jej odpowiednie dla siebie warunki otrzymania pomocy finansowej na uniknięcia bankructwa. Efektem tego jest całkowita ruina greckiej gospodarki. Ale gdzie tu niesprawiedliwość - przecież Grecja kłamała wobec tego spotkała ją za to słuszna kara. Niestety, jeśli sprawę rozpatrzymy dokładniej, to przestanie to już być takie pewne. Po pierwsze, z podatków zwolniono bogatych, a oszczędności zaaplikowane przez UE dotknęły przeciętnego Greka, czyli pożyczkę wziął jeden, a spłaca ją drugi. Po drugie, dane fałszował rząd oszukując tym samym nie tylko banki, ale i obywateli. Teoretycznie obywatele mogli rząd sprawdzać, ale o wiele większe możliwości w tym zakresie mieli bankierzy. Ponadto przeciętny obywatel był uspokajany przez inspirowane przez rynki finansowe media, wychwalające wspaniałe osiągnięcia greckiej gospodarki. Czemu tak robiły łatwo zgadnąć, przecież ktoś musiał brać kredyty, w przeciwnym razie zbankrutowałyby europejskie banki dysponujące nadmiarem środków. I tak ku zadowoleniu wszystkich zainteresowanych bogaci Grecy brali pieniądze, zwiększając zyski rynków finansowych i zadłużając kraj.

Prawdą jest, że Grecy są winni, ale równie tyle, jeśli nie więcej, winne są banki i instytucje europejskie. Niestety, kara dosięgnęła tylko tych pierwszych, bo ci drudzy okazali się silniejsi i mogli wykorzystując protekcję i niedoskonałości prawa narzucić korzystne, nie liczące się z kimkolwiek warunki, spłaty. Taka sytuacja jest możliwa jedynie na styku między politykami i finansistami, ponieważ wszyscy inni uczestnicy obrotu gospodarczego zmuszeni są przez obowiązujące prawo do równomiernego rozłożenia ryzyka przy zawieraniu umów. W Polsce wynika to z ustawy o upadłości, która przewiduje w razie jej zaistnienia redukcję zadłużenia. Tak więc jeśli zawarłeś umowę z bankrutem, to strata jest twoja, bo mogłeś przedtem dokładnie sprawdzić kontrahenta. Gdyby identyczne relacje panowały pomiędzy rządami, a rynkami finansowymi, to pozwoliłoby to na uniknięcie sytuacji takiej jak w Grecji, bo bankierzy długo by się zastanawiali nad udzieleniem kredytu. Biorąc powyższe pod uwagę uważam za konieczne uchwalenie przez UE ustawy o upadłości państw wchodzących w jej skład.


Teza XIII. NCP powinien chronić wszelkimi dostępnymi środkami gospodarkę przed nieuczciwą konkurencją wykorzystującą dumping socjalny i środowiskowy

Jest to podstawowy warunek, którego spełnienie umożliwi utrzymanie i zwiększenie obrotów gospodarczych oraz zamożności obywateli w najbogatszych krajach przy szybko rosnącej wydajności pracy i w obecnych realiach gospodarczych. Wynika to ze wzrostu konkurencji i deregulacji rynku wprowadzanej, pod wpływem neoliberalnej ideologii, w ostatnich trzydziestu latach w UE, Stanach Zjednoczonych i w krajach uzależnionych od MFW. Miało to doprowadzić do nieprzerwanego wzrostu ekonomicznego, a tym samym coraz większego dobrobytu obywateli. Rzeczywistość okazała się jednak inna, gdy wyczerpały się możliwości pozyskiwania nowych rynków zbytu. Spadku popytu wewnętrznego spowodowanego obniżaniem kosztów pracy nie zrównoważono wzrostem eksportu i rozpoczął się kryzys. Przezwyciężyć go kraj zamożny nie dysponujący możliwością zewnętrznej ekspansji gospodarczej w wyniku agresji militarnej może jedynie zwiększając konsumpcję własnych obywateli. Jest to jednak bez zwiększenie kosztów pracy niemożliwe i pozostaje w sprzeczności z obowiązującym dogmatami gospodarczymi. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak głęboka prospołeczna modyfikacja stosowanych rozwiązań ekonomicznych. Można oczywiście kontynuować obecną politykę, ale będzie to przedłużanie kryzysu tak długo, dopóki koszty pracy nie osiągną poziomu kraju, z którym chce się konkurować. Pociągnie to także za sobą zwiększenie biedy dopóki, jak wynika ze szczegółowej analizy zjawiska, nie osiągnie ona poziomu najbiedniejszego kraju. Z uwagi na powyższe żadna autentyczna partia lewicowa z przyczyn ideologicznych nie powinna wprowadzać takiego rozwiązania w życie i dlatego nie powinno być dla niej miejsca w lewicowej alternatywie polityki gospodarczej. Pozostaje więc tylko powrót do regulowanego być może na innych zasadach rynku i nieustanne wraz ze wzrostem produktywności zwiększanie kosztów pracy. Biorąc pod uwagę realia świata musimy liczyć się z tym, że biedniejsze kraje będą chciały wykorzystać niskie koszty pracy do zdobycia nowych rynków i dlatego aby zapobiec ich obniżeniu na Europejskim Obszarze Gospodarczym ( EOG) trzeba będzie wprowadzić cła ochronne powodujące ich zrównanie. Pozwoli nam to także na podniesienie jakości wyrobów gdyż możliwa będzie tylko konkurencja o nią oparta. Neoliberalny model gospodarczy wymuszając wręcz konkurencję kosztami pracy znacznie obniżył jakość wyrobów, o czym każdy Polak może się przekonać spożywając wyroby wędliniarskie. Tanie kiełbasy obecnie produkowane są gorsze od PRL-owskich, pomimo certyfikatów jakościowych wprowadzonych przez UE. Wynika to z faktu, że biedni przy wyborze towaru kierują się jego ceną, a nie jakością. Jeszcze lepszy efekt możemy osiągnąć, z punktu widzenia wartości lewicowych, dzięki dopuszczenie do obrotu na EOG jedynie wyrobów pochodzących z krajów stosujących określone standardy socjalne. Zasobny rynek wewnętrzny EOG byłby atrakcyjny dla wielu producentów spoza niego i którzy, aby w nim uczestniczyć, spełniliby wszelkie wymogi, nawet te które spowodują wzrost stopy życiowej w kraju, z którego pochodzą. Dzięki temu rozwiązaniu zamożność na EOG przyczyniałaby się do jej wzrostu na pozostałych. Bogactwo jednych rodziło by bogactwo drugich - zupełnie inaczej, niż w neoliberalizmie, gdzie nędza jednych rodzi nędzę drugich.

Drugim bardzo ważnym, obok bezpieczeństwa, czynnikiem wpływającym na jakość życia, jest nieskażone niczym środowisko naturalne. Niestety w imię postępu jest ono obecnie dewastowane, a neoliberalne zasady gospodarowania jeszcze to spotęgowały. Już nie tylko z punktu widzenia przyszłych pokoleń, ale i naszego trzeba się temu zdecydowanie przeciwstawić. Proponowane przeze mnie w poprzednich tezach rozwiązania stwarzają do tego przesłanki, ale niestety patrząc na skalę zniszczeń są one niewystarczające. W tej sytuacji w EOG koniecznym byłoby wprowadzenie zakazu obrotu towarami produkowanymi w krajach nie przestrzegających standardów środowiskowych, a na podmioty chcące produkować wyroby w oparciu o nową technologię nałożenie obowiązku udowodnienia, że będzie ona nieszkodliwa z ekologicznego punktu widzenia ( brak takiego dowodu oznaczałby zakaz stosowania). Postuluję również mocną pozycję urzędów wobec trucicieli środowiskowych, tak aby mogłyby one nakładać na nich wysokie kary nawet na podstawie przesłanek. Istniałaby możliwość odwołania się od tej decyzji w drodze sądowe,j ale pod warunkiem, że ukarany udowodni, iż jego działalność nie szkodzi środowisku naturalnemu. Jestem świadomy, że w wielu wypadkach może to doprowadzić do nadużyć ze strony urzędników, ale obecnie stosowane przepisy prawne całkowicie zawiodły, gdyż nakładając na stronę społeczną obowiązek udowodnienia winy podejrzanym o szkodzenie środowisku dopuściło możliwość stosowania niewłaściwych rozwiązań technologicznych do czasu przedstawienia dowodu. W wielu przypadkach doprowadziło to do nieodwracalnych zmian ekologicznych.

Teza XIV. Prywatny sektor gospodarczy powinien być w sensie ekonomicznym i prawnym traktowany na równi z pozostałymi.

Pomimo doświadczeń z dwóch epok gospodarczych, z których w sposób jednoznaczny wynika teza o przydatności wszystkich form własności, w dalszym ciągu jedna z nich jest faworyzowana. Za PRL-u gloryfikowano sektor społeczny, a deprecjonowano prywatny, a obecnie dzieje się odwrotnie. Doprowadziło to w każdym przypadku do kryzysu. Dzieje się tak dlatego, że żaden z nich nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać wszystkich problemów z którymi boryka się ludzka zbiorowość. I tak, gdy zależy nam, aby dana usługa lub produkt dotarły do każdego obywatela niezależnie od jego zamożności, a z taką sytuacją mamy do uczynienia w przypadku usług publicznych, to nie powinno się ich wykonania powierzać w całości sektorowi prywatnemu, gdyż na pewno pojawią się tacy, którzy ich nie otrzymają, a dla pozostałych będą one różnej jakości. Zjawisko to jest nieuchronne, gdyż firmy motywowane zyskiem z natury rzeczy różnicują klientów w zależności od ilości środków znajdujących się w ich portfelach. Także nie można tego powierzyć tylko sektorowi społecznemu, bo ten nie będzie liczył się z kosztami, co nieuchronnie podniesie cenę usług, ponadto będą one świadczone na niskim poziomie. Biorąc powyższe pod uwagę należy do realizacji usług publicznych wykorzystać jednocześnie sektor społeczny i prywatny. Ten pierwszy umożliwiałby dostęp do świadczeń biedniejszym, dzięki systemowi dotacji z budżetu NCP wpływałby na ceny na rynku, oraz świadczyłby usługi, które z uwagi na wysoki koszt niezbędnego do nich oprzyrządowania i mały popyt nie mogą przynieść zysku. Natomiast ten drugi stanowiłby dla NCP źródło informacji na temat rzeczywistych kosztów danej usługi, co mógłby on wykorzystać do rozliczeń z sektorem społecznym. Żeby powyższy system zadział skutecznie, niezbędne jest jednak, aby w obu sektorach był zatrudniony personel o tych samych kwalifikacjach, czyli tak samo wynagradzany. Niestety w neoliberalizmie jest to niemożliwe bo ingerencji NCP z przyczyn ideologicznych podlegają jedynie płace firm państwowych, natomiast w zakładach prywatnych są one kształtowane przez właściciela, eufemistycznie nazywanego rynkiem.

Uzasadnienie tezy o konieczności równości sektorów gospodarczych wymaga jednak w naszych czasach podania pozytywnego wykorzystania własności państwowej i społecznej, co uczyniłem powyżej, gdyż jest to niezbędne do obalenia neoliberalnego dogmatu o rzekomej ich, wynikającej z natury rzeczy, nieprzydatności do czegokolwiek. (Jeśli coś jest niepotrzebne lub szkodliwe to należy to zlikwidować lub doprowadzić do tego poprzez szykanowanie a nie traktować na równi z innymi). Najlepiej mi to było zrobić posługując się sferą usług publicznych, gdzie nieprzydatność prywatnej formy własności wprost rzuca się w oczy. Nie oznacza to oczywiście, że własność społeczna nie może być wykorzystana gdzie indziej. Osobiście widzę możliwość jej wykorzystania w bankowości i ubezpieczeniach. Można ją również zastosować do kształtowania relacji dochodowych pomiędzy kapitałem a pracą, czy przekazania środków pochodzących z dodatkowej emisji do grup społecznych, które przeznacza je w całości na konsumpcję. Jak widać z powyższego, zastosowań może być wiele i dlatego powinna być ona traktowana jako równorzędny partner innych form własności, a próby jej wyeliminowania należy uznać za szkodliwe społecznie. Równe traktowanie powinno dotyczyć wszystkich sfer życia gospodarczego, a w szczególności dostępu do kredytu i wszelkich form wsparcia ze strony NCP. Niestety, obecnie tak nie jest. Ten pierwszy firmy prywatne dostają na najlepszych warunkach, a drugie np. w służbie zdrowia uzależniane jest od zmiany formy własności.

Moim zdaniem partia lewicowa po zdobyciu władzy powinna przerwać te praktyki, bo ich tolerowanie lub stosowanie oznacza zaprzeczenie jej ideałów. Tym bardziej, że nie jest to trudne do zrobienia, bo aby uzyskać równość w dostępie do kredytu, wystarczy powołać bank państwowy kontrolujący znaczny obszar rynku, dzięki czemu stanie się możliwe oddziaływanie na banki komercyjne, natomiast osiągnięcie równości w zakresie dotacji budżetowych będzie jeszcze łatwiejsze, bo wystarczy podjąć decyzję.


Teza XV. NCP powinien być odpowiedzialny za:
- postęp naukowy
- zapewnienie bezpłatnej i właściwie funkcjonującej służby zdrowia
- zapewnienie na wszystkich szczeblach bezpłatnej i właściwie funkcjonującej oświaty
zapewnienie mecenatu nad kulturą i sztuką


Wyczerpujące uzasadnienie do powyższej tezy znajdziecie państwo w moim artykule pt „Współpraca”

We wszystkich formach własności powinien być zapewniony autentyczny wpływ pracowników na zarządzanie


Zastosowanie w praktyce współzarządzanie przez pracowników powinno:

a) ułatwić awans społeczny osobom uzdolnionym, które z przyczyn od siebie niezależnych są przedstawicielami niższych grup społecznych a co pozytywnie wpłynie na stabilność całej struktury społecznej
b) zwiększyć produktywność przemysłu obecnie zarządzanego przez najemnych menedżerów, których interes nie zawsze jest zgodny z interesem firmy, poprzez stworzenie dla właścicieli dodatkowego źródła informacji o stanie zakładu.
c) utrzymać równowagę między konsumpcją a inwestycjami w całej gospodarce, dzięki wzrostowi płac spowodowanemu silniejsza pozycją przetargową pracowników w firmie



3. Refleksje



1. Obserwując rozwój ludzkości na przestrzeni dziejów można wprowadzone w ramach zachodniej cywilizacji w latach osiemdziesiątych zmiany nazwać kontrrewolucją neoliberalną. W wyniku kryzysu z 1929 przyjęto nowe rozwiązania makroekonomiczne, co umożliwiło właściwe funkcjonowanie społeczeństwa i jego gospodarki. Stało się tak dlatego, że rozwiązanie to było zgodne z konsekwencjami wynikającymi z trwającego od zarania dziejów procesu systematycznego wzrostu wydajności pracy. Na jego skutek koniecznym jest zawłaszczanie przez społeczeństwo nie skonsumowanej przez bezpośrednich wytwórców produkcji i właśnie takie rozwiązanie przyjęto przy przezwyciężaniu wielkiego kryzysu. Z przyczyn politycznych było ono jednak połowiczne, czyli w drodze zwiększenie obciążeń podatkowych i kosztu pracy przejęto tylko część nadmiernej produkcji, a pozostałą wykupiono dzięki zaciągniętym kredytom. Spowodowało to jednak olbrzymie zadłużenia państwa. Aby móc je skutecznie zlikwidować bądź ograniczyć koniecznym jest rezygnacja z reform, które go spowodowały, przy jednoczesnym wprowadzenie innych tak, aby utrzymać pozytywne skutki odrzuconego rozwiązania. Niestety, neoliberalizm ograniczył się jedynie do rezygnacji, czym przywrócił sytuację polityczną i gospodarczą z przed IWŚ. Polityczna to agresywna polityka mocarstw, neokolonializm i terroryzm, a gospodarcza to wyzysk, likwidacja narodowych rynków oraz kryzys spowodowany nadmierną produkcją. Inaczej mówiąc, zmiany wprowadzone po wielkim kryzysie będące w zgodzie ze wzrostem wydajności pracy dały efekt pozytywny i pozwoliły na dalszy rozwój, natomiast rezygnacja z nich z lat osiemdziesiątych jako z nim niezgodna, negatywny i spowodowały stagnację. Skoro wielkie pozytywne dla rozwoju ludzkości zmiany zwykliśmy nazywać rewolucją, to zakwestionowanie ich powinno być kontrrewolucją.

W obecnej sytuacji chcąc przywrócić postęp, koniecznym jest rezygnacja z połowicznego rozwiązania z lat trzydziestych i zawłaszczenie całej nadmiernej produkcji poprzez zwiększenie podatków i kosztów pracy, dzięki czemu usuniemy przyczynę zadłużenia rozwiązując tym samym jego problem.

2. Marksizm jest niewątpliwie jedną z najlepszych teorii dynamicznych społeczeństwa, jednakże w świetle doświadczeń zgromadzonych na przestrzeni ostatnich 100 lat wymaga on rewizji. Uważam za w pełni uzasadnione odrzucenie twierdzenia o walce klas jako motorze postępu, gdyż przemawiają za tym argumenty doświadczalne. Marksistowska teoria rozwoju stwierdza, że powolna zmiana ilościowa jakiejś wielkości doprowadza w końcu do zmiany jakościowej. W naszym wypadku powinna to być nasilająca się walka klas i przy jakiejś wielkości jej natężenia powinien wyłonić się nowy ustrój. Niestety, przeczą temu twierdzeniu fakty historyczne związane z rewolucją październikową czy zmianami dynastii w Chinach. W pierwszym wypadku natężenie walki osiągnęło praktycznie nieskończoność bo doszło do fizycznej likwidacji jednej ze stron, a jednak żaden nowy ustrój się nie wyłonił. Owszem pojawił się okres przejściowy, w którym państwo zmuszone było przejąć na siebie rolę właściciela, dopóki nie odrodziła się klasa kapitalistów. Nie zmieniło to jednak istoty porządku społecznego, która pozostała w gruncie rzeczy ta sama, ponieważ w dalszym ciągu istniały dwie wiodące klasy społeczne - właściciele czy to państwowi czy prywatni i pracownicy najemni. Podobnie miały się rzeczy w feudalnych Chinach podczas zmian dynastii. Były tam typowe dla społeczeństw rolniczych klasy społeczne - chłopi i obszarnicy ziemscy. Wyzysk tych pierwszych przez drugich prowadził do buntów chłopskich, które po zwycięstwie powoływały nowa dynastię. Jednak nie pojawiał się tu żaden nowy ustrój, wręcz przeciwnie odtwarzał się stary, tyle że w typowych dla niego klasach znajdowali się inni ludzie. W początkowym okresie rządów nowej dynastii zmniejszał się wyzysk, który później ponownie narastał, aż doprowadzało to do nowego przewrotu. Z tych przykładów jasno widać, że walka klas jest normalną w ludzkich społeczeństwach przepychanką wokół podziału wytworzonych społecznie dóbr, a do rewolucji dochodzi wtedy, gdy ich podział jest jawnie niesprawiedliwy wobec dużych grup społecznych. Tak więc za zmiany ustrojowe musi odpowiadać zupełnie inny czynnik, którym moim zdaniem jest wzrost sił wytwórczych, którego podstawowym miernikiem jest wzrost wydajności pracy. Zresztą pisał o tym także Marks i dlatego należałoby zadać sobie pytanie, skąd w ogóle wzięła się teza o walce klas jako lokomotywie postępu. Odpowiedź na to pytanie jest banalna - otóż gdy postęp społeczny zależy od wzrostu sił wytwórczych, to niemożliwy jest do teoretycznego udowodnienia pogląd o możliwości pominięcia kapitalistycznego etapu w drodze do socjalizmu. Niestety wśród marksistów schyłku XIX wieku było, z różnych powodów, wielu jego zwolenników i którzy, aby znaleźć dla niego uzasadnienie zamienili po prostu „siły wytwórcze” na „walkę klas”. Spowodowało to olbrzymie trudne do odrobienia dla całej lewicy straty, gdyż pogląd ten dzięki teoretycznemu uprawomocnieniu stał się dogmatem dla twórców marksistowskich państw i przyczyną olbrzymich cierpień dla wielu narodów. W obecnej sytuacji, gdy od 5 lat w całym zachodnim świecie panuje kryzys, którego nie da się przezwyciężyć bez stworzenia lewicowej alternatywy dla obecnego porządku, odrzucenie tezy o walce klas jako motorze postępu, staje się dla marksistów historyczną koniecznością albowiem nie da się inaczej odzyskać im niezbędnego do dalszego rozwoju poparcia społecznego. Dla zwolenników socjalizmu oznacza to jednak zaakceptowanie poglądu, że są na świecie rzeczy których nie da się przyspieszyć, niezależnie od tego, jak bardzo się tego pragnie, gdyż są one możliwe dopiero po spełnieniu wymaganych warunków, a do powstania upragnionej przez nich rzeczywistości jest nim osiągnięcie niezbędnego poziomu sił wytwórczych społeczeństwa. W tej sytuacji koniecznym jest także odrzucenie rewolucyjnej drogi budowy socjalizmu i zaakceptowanie jej ewolucyjnej formy polegającej na podejmowaniu wszelkich działań wzmagających i przyśpieszających wzrost sił wytwórczych. Neoliberalna polityka inwestowania za wszelką cenę wspomaga pozornie ich przyrost, ale jej realizacja w wolnorynkowej rzeczywistości prowadzi do wielkiego rozwarstwienia społecznego ograniczającego popyt konsumpcyjny, czego efektem jest kryzys i wyhamowanie wzrostu. Do uniknięcia tego niezbędne jest więc ograniczenie rozwarstwienia. Nie może to jednak doprowadzić do jednakowych dochodów członków społeczeństwa, bo to też poprzez zmniejszenie inwestycji wyhamuje tempo rozwoju. Potrzebne jest więc znalezienie takiej skali różnic dochodowych, przy których jego przyrost osiągnie maksymalne tempo. W tej sytuacji niezbędna jest, obok inwestycyjnej, czynna polityka państwa skierowana na podtrzymanie popytu. Aby móc ją realizować, potrzebna jest jego ingerencja w sferę podziału wytworzonych dóbr. Z tej sytuacji w pełni zdawali sobie sprawę pierwsi marksiści i dlatego domagali się uspołecznienia środków produkcji, gdyż w ich epoce ich własność oznaczała prawo do arbitralnego podziału wytworzonych dóbr. Niestety, zaproponowane przez nich rozwiązanie przy niskim poziomie sił wytwórczych oznacza nie jej uspołecznienie, a upaństwowienie i niską efektywność gospodarowania. Potrzebne jest jakieś inne i takie właśnie zostało zastosowane podczas wychodzenia z kryzysu z lat trzydziestych XX-w. W ramach „New Dealu” w USA wprowadzono progresywny podatek od dochodów dzięki, czemu państwo dysponowało dodatkowymi środkami przy pomocy których mogło, wykorzystując programy społeczne, zmniejszać społeczne rozwarstwienie. Okazuje się więc, że do prowadzenia skutecznej polityki dochodowej przez społeczeństwo (państwo) wcale nie jest konieczne przejęcie przez nie własności. Lewica może opierając się na tym odstąpić od kolejnego niepopularnego rozwiązania, a postulat o uspołecznieniu środków produkcji zastąpić postulatem o sukcesywnym uspołecznianiu sfery podziału. Chcąc w praktyce zrealizować powyższe, zaproponowałem w tezach wprowadzenie dochodu gwarantowanego wzrastającego w miarę wzrostu wydajności pracy (sił wytwórczych). Oznacza to w miarę jej narastania zwiększanie się udziału dochodu jednostki otrzymywanego od społeczeństwa w jej dochodzie w ogóle, dzięki czemu systematycznie uspołeczniamy sferę podziału. Jeszcze jedyną ustrojowa konsekwencją wzrostu wydajności pracy jest stopniowy zanik dwóch podstawowych klas społecznych kapitalizmu - pracowników najemnych i przedsiębiorców. Ci pierwsi staną się niepotrzebni, bo ich funkcje będą stopniowo przejmować maszyny i automaty, a ci drudzy dlatego, że w miarę spadku zatrudnienia będą zmniejszać się ich zyski. Połączenie dwóch powyższych skutków prowadzi do stopniowego zaniku kapitalizmu i powolnego wyłaniania się socjalizmu, a przyczyną tego jest wzrost wydajności pracy, czyli wzrost sił wytwórczych społeczeństwa połączony z uzależnionym od nich dochodem gwarantowanym.

Na zakończenie pragnę stwierdzić dwie rzeczy. Pierwsza to to, że nakreślony w ostatnich zdaniach schemat przejścia od kapitalizmu do socjalizmu jest w pełni zgodny z marksistowską teorią rozwoju, a wydajność pracy pełni rolę czynnika o tym decydującego. Powolne narastanie wydajności powoduje przekształcenie kapitalizmu w socjalizm - ilość przechodzi w jakość. Natomiast druga to to, że nakreślone przeze mnie tezy mogą stanowić podstawę dla lewicowej alternatywy wobec neoliberalizmu, ponieważ są zgodne z naturalnymi dla ludzkości procesami gospodarczymi, konsekwentnym rozwinięciem przejętych wcześniej rozwiązań, uwzględniającym doświadczenia minionych epok gospodarczych, a na gruncie filozoficznym są oparte o lekko zmodyfikowaną bez naruszania jej pryncypiów z gruntu lewicową teorię marksistowską.



powrót

Aktualności
- Strona główna
- Wiadomości Attac
- Inne działania

Attac
- Publicystyka
- Przesłania
- Attac w mediach
- Nasze media
- Książki
- Filmy
- Katalog stron
- Inne linki

Polskie Forum Społeczne
- Deklaracja PFS z podpisami
- Wiadomości PFS

Dokumenty
- Dokumenty programowe
- Uchwały, komunikaty
- Oświadczenia
- Finanse
- Konto Attac

Struktura
- Kontakt
- Zarząd

Other languages
- English
- French
- Deutsch

FAQ
- Czy wiesz, że...
- Nasze cele

Copyleft 2004 Stowarzyszenie ATTAC Polska, e-mail: info@attac.org.pl, http://attac.org.pl