Jesteś tutaj: Kampanie Apel Culture Jamming cz. I

Culture Jamming cz. I

   Zjawisko „culture jamming” było jedną z czołowych form wyrazu kulturowego ruchów antykonsumerystycznych, a później alterglobalistycznych. Choć samo wyrażenie zniknęło w ostatnich latach z dyskursu, wciąż wywiera znaczący wpływ. Trudno je dosłownie przetłumaczyć na polski - słowo „jamming” oznacza zagłuszanie lub zakłócanie sygnału, pierwotnie radiowego, później też telewizyjnego. Taki też był cel zwolenników jammingu - zakłócenie jednolitego sygnału kapitalistycznej, neoliberalnej i konsumenckiej kultury masowej, co miało pomóc w dokonaniu zmiany społecznej.

   Sam zwrot ukuty został w 1984, przez zespół muzyczny Negativland. Muzycy Negativland, zaangażowani anarchiści i prowokatorzy, określenie „culture jamming” stworzyli, by określić swój specyficzny rodzaj działalności artystycznej: poprzez surrealistyczne dźwiękowe kolaże, celowo rozpuszczane kaczki dziennikarskie i prowokacje krytykowali kulturę głównego nurtu. Ich płyta ze słowem mówionym, „JamCon ’84” była fikcyjną relacją ze zlotu „jammerów”, przedstawionych już jako rozwinięta subkultura. Muzycy na tej płycie swobodnie mieszali manifest, paradokument, absurdalny humor i satyrę, co miało później stać się dominującą tendencją wśród jammerów prawdziwych.

   Eksplozja culture jammingu jako środka walki politycznej nastąpiła jednak nieco później, pod koniec lat 90. Dekada po upadku Związku Radzieckiego, gdy wielu uwierzyło w zapowiadany przez Francisa Fukuyamę „koniec historii”, jest dziś postrzegana jako szczytowy okres globalnej hegemonii neoliberalizmu, zwłaszcza w kulturze. W jednobiegunowym świecie, gdy ideologia i propaganda odsunęły się na dalszy plan, ich miejsce zajęła wszechobecna już reklama, napędzana przez korporacje, a nie państwo. Nakłady na marketing osiągnęły rekordy, a telewizja i wielkonakładowa prasa, wobec raczkującego dopiero internetu, były głównymi przekaźnikami korporacyjnej kultury i jej specyficznego, merkantylnego obrazu świata.

   W słynnym opracowaniu „No Logo” z 1999 r., Naomi Klein przeanalizowała rozwiniętą kulturę reklamy i wskazała na jej transformatywną siłę wobec gospodarki i społeczeństwa. W latach 90-tych nastąpiła swego rodzaju rewolucja, wskutek której marketing i branding zastąpiły przemysł jako najbardziej dynamiczna gałąź gospodarki krajów rozwiniętych, a guru biznesu uznali, że nie sprzedają towaru, lecz markę. Korporacje oddaliły się od procesu produkcyjnego - czemu sprzyjał zresztą outsourcing do biedniejszych krajów i zlecanie produkcji podwykonawcom - i skupiły się na promowaniu swojego wizerunku, przedstawianego jako „filozofia” albo „idea” marki. Skoro były to czasy dobrobytu dla świata zachodniego, punkt ciężkości działania korporacji przesunął się w górę piramidy Maslowa - we własnym mniemaniu nie spełniały już materialnych potrzeb konsumentów, lecz ich aspiracje. Nakłady na marketing napęczniały, co pozwoliło mu zagarniać coraz szersze obszary przestrzeni publicznej, a także przywłaszczać sobie pojęcia takie jak styl życia, samoaktualizacja, a nawet sprawiedliwość społeczna.

   Przekaz kultury komercyjnej jest przeważnie nieznośnie wesoły, niezmącenie pozytywny i absolutnie sztuczny. Nawet gdy przedstawia trudne problemy społeczne, korporacja jest „przyjacielem” i „pomocnikiem” odbiorcy w ich pokonywaniu. To, podobnie jak niegdyś agresywna propaganda, musiało w końcu wywołać reakcję. Pierwszą odpowiedzią na markowy monolit były subkultury alternatywne lat 80-tych i pierwszej połowy 90-tych, poszukujące drogi niejako obok głównego nurtu. W nich młodzi ludzie poszukiwali autentyczności, przeciwstawionej plastikowemu światu komercji. Jednak marketing jest bezlitosny w sztuce kooptowania estetyki dla swoich celów, i takie style jak rap, grunge czy punk zostały nieuchronnie ometkowane i umieszczone w centrach handlowych. Jak się okazało, każdy styl życia, włącznie nawet z lewicowym aktywizmem, można zamienić w towar, z którym konsument ma się identyfikować za pośrednictwem firmy. Niezależność od molocha brandingu i konsumpcji okazała się niemożliwa, i culture jamming rozwinął się jako strategia przeciwna do jego unikania: konfrontacja.

K.A.

Część I, część II wkrótce...

Kontakt

 info@attac.pl

    

© wszystkie prawa zastrzeżone